Richard Wagner o Radości

Osoby, które kiedykolwiek zainteresowały się prozą tego wielkiego geniusza, mogą być ciekawe, co miał do powiedzenia na temat, który obecnie staje się coraz bardziej widoczny w literaturze teozoficznej, niż było to do tej pory. To tylko inna perspektywa życia; jednak jest ona dla nas najważniejsza, jeśli chcemy żyć zdrowo, użytecznie i zatem szczęśliwie. Sam Wagner, jak wskazałem w „Mistrzu Bayreuth”, był wyjątkowym przykładem tej żywej i trwałej radości życia, która wynika z uświadomienia sobie Uniwersalnego Braterstwa, wypływającego z ukrytych głębin bytu.

Tłumaczenie prozy Richarda Wagnera, które pan W. Ashton Ellis wykonuje wspaniale dla Towarzystwa Wagnera, i które jest bezpłatnie dostępne dla członków londyńskiego oddziału, obecnie doczekało się siódmego tomu, którego część 4 właśnie trafiła w moje ręce. Zawiera on mistrzowskie „Sprawozdanie z wykonania IX Symfonii Beethovena w Dreźnie w roku 1846, wraz z programem”. Sprawozdanie, jak mówi nam pan Ellis, jest fragmentem „Wspomnień” Mistrza, napisanych między 1866 a 1871 rokiem; „Program” został stworzony znacznie wcześniej, ponieważ został użyty w Karlsruhe w 1853 roku. Wagner nazywa go „przewodnikiem do emocjonalnego zrozumienia dzieła – nie skierowanym do krytycznej analizy, ale czysto oddziałującym na uczucia słuchacza”.

Mówi o słynnej Symfonii jako „dzieło tonalne” i przyznaje, że chociaż „istota wyższej muzyki instrumentalnej polega na wyrażaniu w dźwiękach tego, co niewypowiedziane w słowach”, to jednak możemy „zblizać się do rozwiązania niemożliwego zadania, przywołując na pomoc pewne wiersze naszego wielkiego poety Goethego”.

Jest interesujące i pouczające studiować niemalże nabożną dewocję Wagnera do jego wielkiego poprzednika; tego, który miał mu zapowiedzieć, w tej właśnie symfonii, drogę, którą miał podążać; pełne połączenie poezji i muzyki, w cudownych dramatach muzycznych, które nam pozostawił.

Nie będę się wahał, jak w poprzednich artykułach, często cytować słowa Wagnera – tak umiejętnie przetłumaczone na angielski przez pana Ellisa – ponieważ moim celem jest przede wszystkim czerpać z wielkiego skarbca myśli Wagnera, które mogą być dla nas cenne i pouczające, na ten specjalny temat Radości Życia i jej ukrytego źródła.

Mówiąc o tych słowach Goethego, do których już wcześniej nawiązał, a które Beethoven użył w swojej wielkiej symfonii, Wagner mówi, że „chociaż nie mają one bezpośredniego związku z dziełem Beethovena i w żaden sposób nie wyczerpują znaczenia jego czysto muzycznego dzieła, wyrażają one tak wzniosłe nastroje człowieka, które są u podstaw tego dzieła, że w najgorszym przypadku, gdy nie jesteśmy w stanie prawdziwie zrozumieć muzyki, możemy zadowolić się skarbnicą tych myśli, i przynajmniej nie opuścić jej słuchania z całkowicie nieporuszonym sercem”. Następnie przechodzi do omówienia pierwszej części symfonii, którą postrzega „jako opartą na tytanicznej walce duszy, spragnionej radości, przeciwko zakazowi tej wrogiej siły, która stawia się między nami a ziemskim szczęściem”. To, mówi, można wyrazić za pomocą słów poety, które mogłyby brzmieć tak:

Idź w nędzę; ty! Idź w nędzę!

„W ten sposób,” kontynuuje, „siła, bunt, sprzeciw, tęsknota, nadzieja, pośrednie osiągnięcie, nowa strata, nowe poszukiwanie, powtarzająca się walka, tworzą elementy nieustannego ruchu w tym cudownym utworze.” A potem, „na końcu tego ruchu, ten mroczny, pozbawiony radości nastrój, rozszerzający się do kolosalnej formy, wydaje się obejmować wszystko, w groźnej majestatyczności przejmując władzę nad światem, który Bóg stworzył dla – Radości.”

Tak daleko pierwszy ruch: „Z pierwszymi rytmami drugiego ruchu opanowuje nas dzika ekscytacja – wkraczamy w nowy świat, gdzie pędzimy ku szalonej orgii … Ale nie jesteśmy skłonni uważać tej banalnej radości za cel naszego nieustannego dążenia do szczęścia i szlachetnej radości; nasz wzrok się chmurzy i odwracamy się od sceny, aby ponownie powierzyć się tej nieustannej sile, która popycha nas bez przerwy do odkrycia tej błogości, której, och! nigdy tak nie odkryjemy.” I tak przechodzimy do trzeciego ruchu.

Tu „Miłość i Nadzieja” przychodzą „ramię w ramię, aby całym swoim przekonującym wpływem oddziaływać na nasz zaniepokojony duch.” A potem wreszcie docieramy do wspaniałego czwartego ruchu, gdzie „muzyka Beethovena nabiera bardziej wyrazistego charakteru: opuszcza formę czysto instrumentalnej muzyki … poemat muzyczny dąży do kryzysu, kryzysu, który może być wyrażony tylko w mowie ludzkiej.” Bardzo interesująca uwaga, tu wtrącona przez Wagnera, podaje nam kilka słów Tiecka na temat „charakteru muzyki instrumentalnej”. Mówi, „W najgłębszym dnie tych symfonii słyszymy nienasycone Pragnienie, które ciągle posuwa się naprzód i wraca do siebie; to niewypowiedziane tęsknoty, które nigdzie nie znajdują spełnienia, i rzucają się w marnującą pasję na strumień szaleństwa, walczą z każdym tonem, teraz przytłoczone, teraz triumfujące krzyczy z fali, i szukając ratunku zapada się jeszcze głębiej.” Prawie by się wydawało, jak zauważa Wagner. ” jakby Beethoven był promowany przez podobną świadomość natury muzyki instrumentalnej, w koncepcji tej symfonii.”

Ciekawe jak to jest, jednak jest to dygresja od naszego głównego tematu; wróćmy więc do czwartego ruchu, w którym „pojawienie się głosu i języka człowieka” staje się „absolutną koniecznością”. Mówiąc o teraz 'zdobywanym elemencie muzyki instrumentalnej’, Mistrz mówi, że możemy „słyszeć wyrażone z jasnością jakiego dobrodziejstwa poszukiwanie Radości znajdzie jako najwyższego, trwałego szczęścia.

Radość, ty najpiękniejsza z nieśmiertelnych.
Córko Elysium, Rozpalona przez ciebie przechodzimy przez bramy
Prowadzące do świętości. Twój drogi urok ponownie łączy razem
Co sposób miał odwagę podzielić, Człowiek odzyskuje swojego brata
Tam, gdzie Twoje kształtujące skrzydła przebywają.

Następnie „dźwięki wojenne zbliżają się”, które prowadzą do „genialnego konkursu, wyrażonego tylko przez instrumenty: widzimy jak młodzieńcy rzucają się dzielnie do walki, której łupem zwycięzcy jest Radość. Bitwa, której wyniku nigdy nie wątpiliśmy, została teraz stoczona; prace dnia są koronowane uśmiechem Radości, Radości, która krzyczy w świadomości odnalezionego na nowo szczęścia. W transporcie Radości z przepełnionej piersi wyskakuje przysięga UNIVERSAL BROTHERHOOD; podniesieni na duchu, przechodzimy od objęcia całego rodzaju ludzkiego do wielkiego Stworzyciela Natury, którego błogosławieństwo świadomie potwierdzamy, – tak, w momencie najwyższej ekstazy, śnimy, że widzimy między rozdzielonymi niebami: –

Ręka w rękę, ziemskie szczęśliwe miliony; Niech ten pocałunek zostanie wysłany na świat! Bracia nad niebieskim namiotem na pewno nasz Ojciec mieszka wśród miliardów. Na kolana, wy niezliczone miliony! Czy znasz swojego Stworzyciela, świecie? Szukaj go tam, gdzie niebo jest złożone, zasiadającego na tronie wśród jego gwiazdowych miliardów.

A teraz jest tak, jakby objawienie potwierdziło nas w błogosławionej wierze, że każda ludzka dusza jest stworzona do radości. Z Bogiem, który konsekrwuje naszą uniwersalną miłość, teraz śmiemy skosztować najczystszej radości.”

Wybitne słowa, te! Kto tak dobrze jak Wagner znał sekret tej radości, która, jak mówi nam nasz lider, jest w sercu życia? „W intymnym posiadaniu naszego przyznanego szczęścia,” kontynuuje, „odzyskanej radości dzieciństwa, oddajemy się od teraz jego cieszeniu. O! otrzymaliśmy na nowo niewinność serca, a delikatnie Radość rozpościera swoje skrzydła błogosławieństwa nad naszymi głowami. Do delikatnego szczęścia radości następuje jej jubilatka: przytulamy cały świat do naszej piersi; krzyki i śmiech wypełniają powietrze, jak grzmot z chmur, lub ryczenie morza, którego wieczne przypływy i uzdrawiające wstrząsy nadają życie ziemi, i utrzymują życie słodkim, dla radości Człowieka, któremu Bóg dał ziemię jako dom szczęścia.” Pierwsze i ostatnie słowo Richarda Wagnera, jako człowieka i artysty, można krótko i dobrze wyrazić w tych wersach: –

Radość, błogosławiona radość! Ty najjaśniejsza iskro Bóstwa!

Jego całe wewnętrzne życie wyrażało tę radość, którą także wyraźnie można dostrzec jako najwyższą i ostateczną naukę jego Muzyko-Dramatu. Od Latającego Holendra aż po Parsifala, możemy śledzić stopniową ewolucję Duszy, kulminującą w wyniosłym, spokojnym, a jednocześnie radosnym triumfie Odkupiciela, Parsifala; teraz w pełni ewoluowanej i doskonałej Duszy gotowej do wszelkiej służby; a jednak panującej jako Król nad Rycerzami Graala, dzięki swojemu wrodzonemu suwerenności i mocy – tej mocy daną przez podbicie samego siebie.

ALICE L. CLEATHER

źródło:  Richard Wagner on Joy by Alice L. Cleather; THE INTERNATIONAL THEOSOPHIST, A MONTHLY MAGAZINE DEVOTED TO THE FURTHERANCE OF UNIVERSAL BROTHERHOOD UNDER THK LEADERSHIP OK KATHRRINE A. TINGLEY; SEPTEMBER 15TH, 1898.