Z cyklu „Jestem”

Jestem Duch, który nie ma początku ni końca – trzymam dłuto Sztuki-Miłości w ręku i kieruję go do mego Posągu-Ducha, uderzam weń młotem gromowładnej woli wykuwając Wszechpotęgę.

Za każdym rysem dłuta mego wysnuwa się jasność ,niosąca płotnię rozpalną do Bratnich Duchów, a za każdym odłamem Posągu mego – polatują one. Duchy, aby skarb mój powziąć i dać go spragnionym jego odłamu.

Wokół mego Posągu-Ducha wibrują smugi świetlane, smugi tęczowe, a kosmos śpiewa mi rytmu potęgę! A Wszechświat z któregom jest, huczy życia różnorodnością!

I Zbliżają się do mnie wolacyjne fale ducha ciemności. Wyłaniają się brunatno-ciemne postaci, lepkie! i, obmierzłe wampiry i elementary, demony świata – wysuwają wściekłe, chytre twarze, zakrzywione palce, zgarbione ciała!…

Grożą mi upadkiem, grożą rozkruszeniem, a ja, Duch-Posąg, tak wołam do nich: A iżem jest bez początkut ni końca, Stworzyciel wszechposiadania, przeto wolacją mylnych sił waszych nie pokonacie mnie!!! Jestem zwycięski i kroczę drogą doskonalenia po zwycięstwo!

Nic mnie nie zatrzyma, nic mnie nie rozkruszy, nic mnie nie splami! Zawarczały legjony synów ciemności, wyłaniają gromadnie miecze niepołyskliwie. Już wszystkie do mnie skierowane ostrza!
Rozpotęgowanym Duchem-Posągiem chwytam i dzierżę swój swój miecz brylantami skrzący rozmagnetyzowany, władny miecz, podnoszę go przed siebie i kieruję go tnącym blaskiem w Duchów ciemności!

Kurzawa! Walka prądów i osirzów mieczy!…
Promienną myślą ściągam ku sobie obłoki naelektryzowane. Rozkazuję wichrom tarcie chmur!
Raz w raz karzę piorunem synów ciemności!

Zawyli pieśń dziką, pieśń sromotną, pieśń przegrania !
Oddalili się dumnie, bezładnie.., I oto jestem czysty i spokojny, zwycięski i radosny w Miłości zanurzon!

Aki.

źródło: Odrodzenie, 1923, R. 2, z 12