Umysł i Duch

Rozważanie naszej kwestji zaczniemy w tern miejscu, na którem ją przerwaliśmy w końcu poprzedniego wykładu, t. j. zbadamy naprzód istotę i własności Czitty, substancji umysłowej, która jest pierwszym wielkim przejawem lub pierwiastkiem względnym.

Mówiąc o tym przejawie, jako o umyśle, uważamy za najwłaściwsze użyć sanskryckiego terminu „Czitta”, którego używają mistrze jogów. W wolnym przekładzie słowo to oznacza raczej „substancję umysłową”, niżeli sam umysł. Różnica ta powstaje skutkiem tego, iż słowo „umysł” oznacza coś nieokreślonego – raczej stan, aniżeli istotę; posiada odcień nieco metafizyczny, gdy określenie sanskryckie „Czitta” ma znaczenie substancji, istoty; stąd i nasza definicja, jako „substancji, umysłowej”. Aby w sposób pewny urtwalić pojęcie naszej inteligencji, rozważmy, co oznacza słowo „substancja”. Webster określa je jako to, co leży w osnowie wszystkich zjawisk zewnętrznych”, jako „naturę”, jako „istotę”. Słowo substancja pochodzi z łacińskiego „sub” – „pod” i „stare” – i „stać”; połączone razem te dwa słowa znaczą „stać pod czemś” lub „leżeć w osnowie czegoś”. Jeżeli zwrócimy uwagę na to, że słowo (substare) tłumaczy się na angielski „understand”, będzie to nowym oświetleniem słowa „substancji” i pojmiemy, że zupełnie wlaściwem jest używać tego słowa dla oznaczenia pierwiastku podstawowego. Widzicie więc, że „Czitta” oznacza „substancję umysłową” lub to, co znajduje się w założeniu przejawówr zewnętrznych, znanych nam pod nazwą „rozumu”. To jest umysł „sam w sobie”, „rozum kosmiczny” (lecz nie należy zapominać, że to nie sam Absolut).

Jogowie nauczają, że ta Czitta, lub „substancja umysłowa” jest uniwersalną i wszechbytową t j. istnieje wszędzie i znajduje się w każdym miejscu wszechświata. Jej pełnia to wielkość stała, do której nic nie można dodać ani od której nic odjąć nie można; dlatego też wzięta w całości jest niezmienną, chociaż podobnie jak w materji i energji, mogą w niej zachodzić przemiany widome, zależne od powstawania nowych kombinacji.

Substancja umysłowa może być rozpatrywana jako wyższa faza energji lub materji, podobnie, jak materja może być rozpatrywaną jako grubsza forma substancji umysłowej lub energji. Pamiętacie zapewne, że substancja umysłowa jest pierwszym przejawem, a z niej dopiero powstaje energja, z energji zaś materja: w ten sposób są one cząstkami jednej substancji rzeczywistej, różnią się jedynie stopniem. Są to cząstki potrójnego przejawu lub emanacji Absolutu.

Substancja umysłowa jest do pewnego stopnia podobną do energji, lecz stoi wyżej niż ta ostatnia. Stosunek do energji jest taki sam, jak energji do materji. Postarajmy się wyjaśnić to lepiej. W niektórych wyższych formach materji widzimy, że jej cechy charakterystyczne jakgdyby znikają, przechodząc stopniowo w cechy właściwe energji. Weźmy dla przykładu elektryczność lub magnetyzm, a ujrzycie w nich bardzo ciekawe połączenie energji i materji, przytem energja jest tak wyraźnie dotykalną, że możemy ją niemal krajać nożem. Podobnie, obserwując niektóre wyższe formy energji elektrycznej, przychodzimy do przekonania, że one niemal myślą!! Tak dalece zbliżają się one do granicy, na której łączy się energja i substancja umysłowa. W niedługim czasie fizyka wykryje takie formy energji, które jeszcze wyraźniej, niż znane nam dotychczas rodzaje energji, będą świadczyły o obecności myślenia lub działalności rozumnej. Wynalazki, które powstaną po odkryciu radu, wywołają niesłychany przewrót w myśli naukowej. Nauka osiągnęła prawie linję graniczną pomiędzy umysłowością a materja i rychło już zostanie’stwierdzone, że w analizie ostatecznej stanowią one jedno i to samo, podobnie jak i energja, która w stosunku do nich zajmuje stanowisko środkowe. Nie możemy wam pokazać kawałka substancji umysłowej, aby czytelnik mógł się przekonać o jej istnieniu przy pomocy zmysłów zewnętrznych. Chociaż badacze wyższej psychologji lub okultyzmu nieraz widzieli przejaw jej jako siły, jednak nauka materjalistyczna świadectw ich uznać nie chce. Mimo to, każdy zdaje sobie sprawę z działalności substancji umysłowej, którą zowiemy myślą. Substancja umysłowa, jak również energja i materja, powinny być pojmowane przez czytelnika nieco abstrakcyjnie, gdyż trzy te przejawy znane są jedynie w formach zewnętrznych. Naprzykład, wyższa forma materji, jak „eter”, nie może być odczuwaną przez człowieka i w tym tylko wypadku, gdy jego atomy stworzą ciała stałe, ciekłe lub lotne, nasze zmysły mogą go rozpoznawać.

Podobnież energja jako taka nie jest oczywistą dla zmysłów człowieka i ten może ją poznać dopiero wtedy, gdy owa Prana ukazuje się za pośrednictwem materji w postaci zwanej przez nas „ruchem”. Substancja umysłowa znana nam jest jako myśl, siła, i t.p. Materja jest to to, w co się dusza przyodziewa; energja to, za pomocą czego dusza działa; substancja to, za pomocą czego myśli.

Substancja umysłowa wprowadza działanie energji, która z kolei wprowadza w ruch materję. Teorja uczonych badaczy przyrody, zwana przez nich teorja „pierścieni wichrowych” jest bardzo zbliżona do danych faktycznych, jak je wykłada nauka jogów, którzy ją stosują zarówno w dziedzinie materji, jak i w dziedzinie umysłowości. Nauka jogów polega na tem, że zasadniczy atom materji tworzy rzeczywiście z eteru „maleńki wicher”, który porusza się w eterze i powstaje skutkiem działania energji na eter.

Ponieważ między cząsteczkami eteru tarcie nie istnieje, ten „pierścień” nie traci nic ze swego ruchu, staje się „stałym” (naturalnie w pojęciu względnym, w stosunku do Absolutu) i posiada wszelkie własności, przypisywane zazwyczaj materji t. j. ciągłość, objętość, prężność, przyciąganie i t. p., a również i ruch.

Pierścienie te bywają różne co do wielkości i stopnia wahań, co wyjaśnia istnienie pochodzenia rozmaitych „typów” atomów, tak bardzo absorbujące naukę. Takie wyjaśnienie pochodzenia rozmaitych „typów atomów’4 może oświetlić zagadnienie siedemdziesięciu przeszło ciał elementarnych, z któremi nauka zmuszoną jest się liczyć. Oczywiście, gdyby szybkość wibracji lub ruchu tych „kół” mogła ulegać przemianom, to marzenie alchemików stałoby się rzeczywistością; jeden element mógłby się przetwarzać w drugi i możnaby było robić złoto n. p. z cyny. Biada finansistom, jeżeli który z marzycieli odkryje ten sekret dobrze znany „adeptom i mistrzom”. Ci ostatni zresztą nie potrzebują korzystać z tego sekretu; uczyniliby zeń użytek jedynie wówczas, gdyby uważali za konieczne obalić panujący ustrój ekonomiczny i zawrócić ludzkość do „praźródeł” życia.

Rozważając sformułowaną przez Helmholtza i innych uczonych teorję „pierścieni wichrowych” nauka trafiła na ścianę kamienną, dotarłszy do przyczyny ruchu pierwiastkowego, nadanego tym „pierścieniom”, stanowiącym podstawę materji w tej postaci, w jakiej ją zna nauka. Uczeni nie mogą sobie wyobrazić eteru, któryby był pozbawiony inteligencji, aby wywołać ruch samodzielny, chociażby nawet był w stanie ten ruch wykonywać. Tu znów jogowie spieszą z wyręką swym braciom z Zachodu i wyciągają do nich w chwili krytycznej dłoń pomocną (chociaż to wielkie pytanie, czy bracia Zachodu zechcą już teraz przyjąć podaną sobie rękę?). Filo-zofja jogów naucza, że substancja umysłowa „świadoma siebie” objawia się za pomocą myśli, a Myśl jest w rzeczywistości ruchem w Czicie czyli substancji umysłowej; ruch ten powstaje dzięki temu, że Czitta wzywa na pomoc energję, która pochodzi z tej Czitty. Owa „myśl-potęga” przywoływana w ten sposób do działania zostaje przekazaną eterowi, w którym powstają „pierścienie wichrowe”; wicher eterowy staje się „elementem” lub „atomem” w materji posiadającej formę, wymiary i t. d. i również zawierającej w sobie energję i rozum. W ten sposób powstaje materja, energja i wrażliwość, o których mówiliśmy w wykładzie poprzednim przy rozpatrywaniu teorji Haeckla i uczonych przyrodników. Niektórzy mistrze jogi wolą opisywać ten proces w sposób następujący (jest to tylko inny wykład): twierdzą, że eter, powstały z substancji umysłowej za pośrednictwem energji, zawiera w sobie pierwiastki swego „rodzica” i „prarodzica” (t. j. substancję umysłową i energję lub Czittę i Prane), które odziedziczył i może wykorzystać. Eter poprostu myśli energję w ruchu i stwarza tern samem „pierścień atomowy” w samym sobie dla dalszych objawów.

Stąd to powstaje wrażenie, jakoby materja posiadała umysłowość i siłę ruchu co do pewnego stopnia istotnie jest; jednak te trzy przejawy, chociaż powstały z jednego źródła – Absolutu, różnią się wielce między sobą. Jak widzicie, jogowie nauczają, że materja całkowita (dostępna dla naszych zmysłów) jest wynikiem myśli, że myśl, to „działanie rozumu”, że działanie to jest objawem energji oraz że energja – to pochodna substancji umysłowej.

Zaprawdę więc materja to rozum – wszystko jest rozumem nietylko w pojęciu metafizycznym lub mistycznym, lecz i w rzeczywistości. Nauka ta zawiera w sobie prawdę, że wszystko w świecie materjalnym zostało wywołane do bytu przez „Myśl”. W nauce tej możemy znaleść praktyczne wytłumaczenie teorji kierunków i kultów metafizycznych, które twierdzą, że „wszystko to rozum” – „materja – to nic” i następnie budują na tym fundamencie wszelkie utopje metafizyczne i religijne. Lecz tacy myśliciele częstokroć ignorują prawdę zasadniczą, która głosi, że podobnie jak rozum, tak i materja – to pierwiastki względne same przez się nie istnieją, ale są przejawem lub emanacją Absolutu, będącego jedynym bytem rzeczywistym, wszystkiem co istnieje. Wystrzegajcie się uznawać rozum lub materję za Boga; jedno równie jak drugie będzie Bogiem fałszywym. Jeden tylko Absolut jest prawdziwym Bogiem; On – jeden Jedyny. Wykładając naukę jogów o trzech wielkich przejawach, podawaliśmy teorje zachodnie doktryn fizycznych, aby wskazać punkta styczne i rozbieżne nauki wschodniej i zachodniej; aby zaś umysły zachodnie miały możność lepiej zrozumieć ideje Wschodu, przystosowując je do bardziej zrozumiałego dla nich sposobu myślenia Zachodu, jak również, aby czytelnik mógł zrozumieć, że rozum człowieka w miarę swego rozwoju dochodzi do jednakowych wniosków. Ale musimy tu dodać, że, chociaż prawzór jogów, starożytni nauczyciele posługiwali się intelektem tak samo, jak to czynią obecnie uczeni Zachodu (i jak posługują się nim współcześni wyznawcy filozofji jogów, którzy osiągnęli wyższy stopień rozwoju), jednak mistrze ci sprawdzali wyniki swych badań przy pomocy wyższych zdolności, jakie w nich powstały, zdolności wchodzących już w zakres rozumu duchowego. W pewnym takim wyższym stanie duchowym, który można osiągnąć przez zastosowanie metody jogów, jogi wprost odczuwa albo raczej „wie”, że pewne rzeczy są prawdą, wie o tym doskonale bez zwykłego procesu myślowego. Ta „wiedza” nie może być zrozumiałą dla tych, co znają jedynie działalność cząstki rozumu, zwanej intelektem; lecz ci, co posiadają doświadczenie w innym kierunku, wiedzą, że to „poznanie” nadaje forma umysłowości, wyższa niż intelekt, forma, która przekracza granice intelektu i wychodzi ponad jego obręb. Lecz forma ta niekoniecznie musi mu przeczyć. Wiele zjawisk, których prawdziwość przyznaje intelekt, bezpośrednio pojmuje i rozumie świadomość wyższą i w ten sposób zostają sprawdzone wyniki, do których dochodzi intelekt. Lecz wiele rezultatów można osiągnąć inną drogą; tak naprzykład wyższa świadomość widzi i „wie” o pewnych rzeczach i człowiek, wracając do stanu zwykłej świadomości, zachowuje pewne wrażenie z otrzymanych tą drogą wiadomości i niewątpliwość co do prawdy niektórych rzeczy; a jednak nie potrafi przy pomocy zwykłych określeń intelektu wryjaśnić sobie tego, co zrozumiał. Tak samo i mędrzec może „wiedzieć” z całą dokładnością o pewnych rzeczach, otrzymawszy swe wiadomości za pośrednictwem wyższych zdolności ducha (częstokroć symbolicznie), lecz będzie mu bardzo trudno innym a nawet sobie wytłumaczyć to, co wie. Może wiedzieć, że pewne zjawisko istnieje, ale nie jest w stanie powiedzieć, dlaczego i jak ono istnieje lub wyjaśnić stosunek tego zjawiska do innych zjawisk i pojęć. Jogowie uczą, że całkowita prawda, która dotyczy wszechświata, poczynając od punktu, gdzie zaczęła występować z głębin Absolutu, zawiera się w pewnej cząstce substancji umysłowej, a ponieważ wszystkie cząstki substancji umysłowej są jednakowe (jak krople w pewnej objętości wody), więc rozum każdego człowieka „wie” całkowitą prawdę, dotyczącą wszechświata i wprowadzenie tej wiedzy do sfery świadomości jest kwestją stopnia rozwoju. Koniec końców dowiemy się o wszystkiem.

Nasza świadomość – to wrzględne „Ja”, które wciąż się doskonali i rozszerza swe pole lub właściwie posuwa je ku wyższym sferom rozumu. Ale umysł człowieka nie może znać tajemnic Absolutu; jedynie Absolut może znać siebie i umysł może znać tylko siebie t. j. tylko to, co pochodzi z Absolutu w charakterze jego przejawu lub emanacji. Jak widzicie, jest tu pewna różnica. Lecz Atma, boski pierwiastek w człowieku, to, co jest wyższe od rozumu, i co stanowi prawdziwe „Ja”, rzeczywista przytomność Absolutu zna „wiedzę” Absolutu i gdy człowiek zrzuca ze siebie krępujące go powłoki, nawet powłokę wyższych form rozumu duchowego i roztapia się w swem rzeczywistem „Ja”, wtedy pozna wszystko, ponieważ odnajduje siebie w Absolucie, a jego świadomość i wiedza posiada w sobie wszystko: wtedy przestaje być człowiekiem.

Tych czytelników, którzy interesują się stroną naukową tematu, może zadziwi to, iż jogowie, poświęcający się naukowej stronie filozofji, uczą, że ani materja lub Akasa w swej wyższej formie eteru, ani Prana w swej istocie lub formie wyższej, ani substancja umysłowa same przez się nie są atomistyczne, lecz to, co uważane jest w nich za atomy – są to w rzeczywistości „pierścienie wichrowe”, jakie tworzą atomy, łącząc się w związki, które my percypujemy za pomocą zmysłów. Tak, naprzykład, substancja umysłowa w kombinacji z działaniem tworzy atomy, zwane „myślą”, energja w swej działalności rodzi atomy, zwane „ruchem” lub „siłą”. Sama przez się energja jest nieczynna, jeżeli można użyć podobnego paradoksu, a istota materji, zwana przez nas najsubtelniejszym eterem, gdy na nią działa energja, kierowana przez rozum, przybiera postać „pierścieni wichrowych”, zwanych atomami, które przeistaczają się w wyższe formy materji t. j. w ciała stałe, ciekłe i gazowe.

Aby nam nie zarzucano, że stosujemy nowe zachodnie teorje naukowe do wyjaśnienia starodawnej filozofji jogów, odsyłamy czytelnika do sanskryckiego słowa writa, spotykanego w Wedaach, księgach prastarych, a które oznacza fale lub drganie rozumu, tworzące „myśl”; w dosłownym tłumaczeniu „writa” znaczy „wir”. Ponieważ „wicher” (słowo używane w nauce zachodniej) jest bardzo zbliżone w swem znaczeniu do słowa „wir” i ponieważ oba te słowa stosują się do ruchu w „substancji”, który, zdaniem powszechnem, wywołuje powstanie atomów, więc stąd wynika, że jogowie powtarzają tylko swe nauki dawne, chociaż ich teorja tak jest bliską teorji „pierścieni wichrowych”. W wykładzie niniejszym nie możemy się poświęcać w całości zagadnieniu działalności rozumu pierwiastków, znajdujących się u jego podstawy oraz zjawisk fizycznych, które można wywoływać potęgą myśli. Wszystko to, jak również psychologja jogów oraz nauki, dotyczące dynamiki myśli, wchodzą w zakres innej gałęzi filozofji naszej, zwanej „Radża-joga”. Filozofji tej poświęcimy dzieło następne.

Musimy jednak tutaj zaznaczyć, że czytelnicy nie powinni uważać mózgu czyli materji mózgowej za substancję umysłową i odwrotnie. Materja mózgowa jest tylko tem, przez co objawia się substancja umysłowa. Może czytelnikowi będzie dogodniej uważać substancję umysłową jako siłę, nie zaś jako formę materji. Słowo substancja używane w połączeniu z terminem „umysł” najwidoczniej, daje wyobrażenie o substancji materjalnej albo pewnej formie materji, co bynajmniej nie wyjaśnia nam w sposób prawidłowy istoty tego pierwiastka. I pomimo to, zaledwie byłoby to możliwem używać terminu „umysł-siła”, gdyż oznaczałoby to albo kombinację rozumu i siły albo tę formę siły, jakiej używa umysł przy działaniu. Substancja umysłowa to najwyższa forma energji; z istoty swej, również jak i sama energja, znajduje się w stanie czysto biernym. Tylko wówczas, gdy ją coś do myślenia pobudza, kojarzy się ona z siłą rzeczywistą. 0 tern nie należy zapominać.

Kończąc rozważanie substancji umysłowej, musimy powiedzieć, że jest ona wszechistniejąca, to znaczy, że znajduje się wszędzie, i, podobnie jak energja i materja jej pochodne, suma jej pozostaje wiecznie niezmienna – nic do niej nie-można dodać i nic od niej nie można odjąć.

Prócz tego nie może ona właściwie być podzieloną, choć może i pewną możność dzielenia się posiada. To znaczy, że aczkolwiek umysł każdego osobniczego „Ja” albo duszy wyobraża pewną określoną cząstkę substancji umysłowej, oddzielonej pozornie od innych substancji przegrodą z najsubtelniejszej materji, w rzeczy samej każdy rozum wchodzi w styczność z wszelkiemi innem! odrębnemi umysłami i z rozumem kosmicznym, którego część stanowi. Substancja umysłowa jest niepodzielna i nie występuje w kształcie rozumów indywidualnych, zupełnie tak, jak wszystek eter nie ukazuje się w charakterze materji i jak cała energja nie przetwarza się w siłę albo ruch.

Chcemy także zwrócić uwagę, że niema „materji” martwej, ponieważ wszechświat żyje.

Każda cząstka materji zawiera w sobie energję i substancję umysłową. Wszechświat jest czemś bezmiernem, co drga od końca do końca; co myśli od atomu do słońca, aczkolwiek owo „myślenie” może się uzewnętrzniać rozmaicie, od najniższej formy prostej wrażliwości (gdyż nawet powinowactwo i obojętność chemiczna są objawieniami wrażliwości) do najwyższych form wysiłków umysłowych, znanych człowiekowi, a nawet istotom, co stoją na znacznie wyższym szczeblu rozwoju, aniżeli człowiek.

ATMA ALBO DUSZA.

Przejdźmy teraz do rozważań nad Atmą, o rzeczywistem „Ja”, nad duszą i jej zjawiskami w  człowieku. Rozważając ten przedmiot, zastąpimy termin sanskrycki „Atma” słowem „dusza”, mającym znaczenie identyczne. Wymieniliśmy tu termin sanskrycki jedynie w tym celu, aby ułatwić wam jego poznanie i zrozumienie; spotkamy się z nim w innych dziełach o tym przedmiocie. Aby opanować treść idei „duszy”, musimy powrócić do zasady Absolutu. W wykładzie poprzednim staraliśmy się skrystalizować to, co o Absolucie dyktuje nam intelekt.

Staraliśmy się przedstawić wam wszystko to, w co intelekt nakazuje wierzyć, lub inaczej co musi uznać. Wolno nam tutaj powiedzieć, że dzięki temu świadectwu inteligencji staje się wiarygodnem świadectwo wyższych zdolności rozumu, a najbardziej rozwinięte umysły wszystkich wieków, dusze obdarzone jasnowidzeniem, potwierdzają pojęcie Absolutu, jakie nam dał intelekt. Świadectwo wyższych zdolności styka się ze świadectwem intelektu. Ale, zauważ czytelniku fakt, często pomijany i nie brany pod uwagę przez wielu wyznawców, że rozum – nawet dusz najbardziej rozwiniętych – może dać nam pojęcie tylko o tym, co znajduje w samym sobie. I nawet rozum Wszechświata – suma ogólna umysłowości, jaką objawia Absolut (wchodzi tu i rozum, który w czasie obecnym przejawia się u istot rozumnych, posiadających świadomość, i rozum, który w ten sosób się nie objawia) nie może osiągnąć wiedzy z poza siebie. Rozum jest warunkowy i ograniczony, przyczem granice i warunki stawia mu Absolut. Widzimy przeto, że nawet rozum wszechświatowy t. j. ogólna suma rozumu istniejącego, może nas wtajemniczyć tylko w to, co ten poznaje w samym sobie i nie może podzielić się z wami wiedzą dotyczącą istoty Absolutu. Zna on jedynie tylko to, co Absolut mu przekazał i co w jego naturę wcisnął. Pamiętajcie, że rozum wszechświatowy nie jest Absolutem, lecz jego emanacją. Rozum i intelekt i wyższe stany umysłu – mówią nam o Absolucie jedynie to, co wiedzą same z siebie, a możemy powiedzieć, że, zgodnie ze świadectwem rozumu, powinniśmy wierzyć, iż Absolut jest tern a tern i posiada pewne cechy i właściwości. Czytelnik, który osiągnął pewien szczebel rozwoju duchowego, łatwo zrozumie, że takie pojęcie Absolutu jest względne, nie zaś bezwzględne, gdyż pojęcie to jest prawdziwe tylko z naszego punktu widzenia, lecz nie jest ono prawdą bezwzględną, gdyż prawda taka – to cecha samego Absolutu i nie może jej pomyśleć rozum ostateczny, nawet rozum wszechświatowy. Ten ostatni nie jest wszechwiedny, gdyż nie zna wszystkiego. Posiada on wszelką cząstkę wiedzy (do najdrobniejszych szczegółów) o samym sobie i Wszechświecie. Musi być taki, gdyż jest rozumem wszechświatowym, zna siebie i wszystko, w czem się objawia – zna siebie i swoje narzędzia. Lecz nie może wyjść poza obręb swych granic; ze wszystkich stron ogranicza go martwa linja, która go dzieli od Absolutu. Rozgraniczenie to jest względne – nie zaś rzeczywiste, czyli, innemi słowy jest ono rzeczywiste w stosunku do Absolutu. Mimo to Rozum Wszechświata doskonale wie o istnieniu Absolutu, gdyż odczuwa Jego obecność w punkcie pozornego podziału i w ten sposób ma niezbity dowód rzeczywistości Absolutu. Jest on nawet w stanie „wiedzieć, że wie”, gdyż wie, gdyż ogarnia wszystko to, co się znajduje w jego obrębie i oczywiście pojmuje, że to, co widzi, lecz czego nie może ująć, jest czemś dlań niepoznawalnem. Istnieje przeto coś takiego, o czem rozum wszechświata nie wie (nie w tem znaczeniu, że nie rozumie tej wiedzy) a co znajduje się poza obrębem jego rozumienia; o czem wie jedynie Absolut. Absolut powinien znać siebie i wszystko, gdyż jest wszechpojmujący i wszechwiedny.

Wszechwiedza stanowi cechę Absolutu, wszelka zaś inna wiedza jest niedoskonałą, względną i niepełną. Jeszcze zaś przypominamy czytelnikowi, że to, co nazywamy rozumem wszechświata, nie jest tern, czem myśli Absolut, lecz tem, czem myśli Wszechświat, jako połączenie wszystkich emanacji Absolutu, jednakże wie on sam. Dusza człowieka zdolna jest uzyskać od rozumu Wszechświat, całą jego wiedzę i dusze, które osiągnęły wysoki rozwój duchowy, korzystają z tego przywileju stosownie od swego udoskonalenia. Takie dusze mówią nam o istnieniu Absolutu, o czem zresztą mówi intelekt; lecz jednocześnie mówią nam o swojej niemocy, by przestąpić granicę, oddzielającą je od Absolutu. Wynika stąd, że Absolut sam przez się jest niepojęty; wszystko co o nim wiemy, – to jedynie to, co wie Rozum wszechświatowy i ta wiedza w sposób konieczny pochodzić musi z zewnątrz, gdyż wiedza wewnętrzna zawiera się w samym Absolucie. Możemy rozwiązać zagadkę wszechświata przy- osiągnięciu pewnego udoskonalenia, lecz musimy pożegnać się z nadzieją, że kiedykolwiek zrozumiemy w pełni istotę Absolutu; jest to niemożliwe aż do chwili, gdy przestąpimy granicę wyższego przejawu umysłowości i gdy dojdziemy do zrozumienia swego rzeczywistego „Ja” – Ducha. Bo zaprawdę we wszystkich razem i w każdym z nas tkwi cząstka Absolutu, bezwarunkowości, nieograniczoności, a rzeczywiste „Ja” ogólnej całości – to Duch, Atma, kropla oceanu Absolutu, pro-mień słońca Absolutu, iskierka świętego płomienia. Duch ten, będąc Absolutem, bezwarunkowo pojmuje Absolut, jego najskrytsze tajniki i otchłanie i gdy wstąpimy ostatecznie w krainę świadomości tego Ducha, poznamy i pojmiemy wszystko, ponieważ zjednoczymy się z Absolutem i wstąpimy w łączność z Bogiem. Jest to najwznioślejsza nauka jogów.

Nauka ta głosi, że ta drobna cząstka Absolutu, która zda się być od Niego oddzieloną, w rzeczy samej nie jest odosobnioną od Wszechjedynego; jest wyższym pierwiastkiem, zawartym w każdej duszy. Znajduje się ona nawet w niższych rodzajach dusz. Zawsze przebywa sama i światło jej będziemy dostrzegali coraz wyraźniej w miarę naszego rozwoju i ruchu naszej świadomości w kierunku tego światła. Duch stale przebywa w duszy. Lecz świadomość naszego osobistego „Ja” wciąż unosi się wzwyż ku duchowi, i z czasem się z nim połączy. Taki będzie kres rozwoju duchowego i wszystkie dążenia duszy będą skierowane do tego celu. Życie to wysiłek duszy do wyzwolenia z otaczających ją powłok, pragnienie opanowania swego dziedzictwa.

Teraz przechodzimy do wielkiej tajemnicy. Czytelnik, który uważnie śledził nasze wykłady nauki jogów, zada sobie pytanie – pytanie jakie zadawali sobie po wsze czasy ludzie, co osiągnęli wyższy rozwój duchowy, skoro powstały w nich pewne wątpliwości.

Pytanie to można sformułować w sposób następujący: „W jakim celu Absolut lub jego część podzieliła sir na cząstki, lub dlaczego zdaje się, jakoby się podzieliła? Po co to wszystko? Co to wszystko znaczy i jaki ma sens? Nie było to wywołane koniecznością, gdyż Absolut stoi ponad koniecznością; nie było w tern również celu, gdyż Absolut ma w swoim posiadaniu wszystko, co tylko istnieje i jest doskonałością; nie jest to oczywiście wynik jakiegoś pragnienia, gdyż Absolut nu posiada pragnień. Stąd powstaje pytanie: dlaczego wogóle wszystko powstało we Wszechświecie? Dlaczego powołano do życia to, co my nazywamy „duszami” i dlaczego duch włożył swoją cząstkę w każdą duszę? Ponieważ wszystko to musiało powstać z Absolutu i wrócić musi do niego, więc gdzie tu sens i co to znaczy?”

Wyłożyliśmy to pytanie tak jasno, jak tylko było w naszej mocy. Chętnie przyznajemy, że sami nie jesteśmy w stanie odpowiedzieć na to pytanie, jak również nie znamy w tym przedmiocie odpowiedzi lub wyjaśnienia wartościowego. Odpowiedź jest utajona w Absolucie i umysł, będąc tylko jego emanacją, nie jest w stanie pojąć, co znajduje się poza płaszczyzną objawień.

Wielu myślicieli chciało odpowiedzieć na to pytanie; szkoły filozoficzne Wschodu i Zachodu wypowiedziały wiele co do tego przypuszczeń. Niektórzy twierdzą, że w rzeczywistości niema ani kropli prawdy w tym podziale i że Maja czyli nieświadomość lub złudzenie każe nam widzieć Jedność jako wielość. Ale to nie jest odpowiedzią na pytanie, odsuwa jedynie zagadkę na dalszy plan i stwarza nową wątpliwość: skąd powstaje złudzenie i czy Absolut może być przedmiotem złudzenia? I Jeżeli my będąc sami przejawem Absolutu, nie widzieliśmy naszej z nim tożsamości i jedności, to Absolut jest źródłem tej nieświadomości. Ktoś inny powiedział, że myśmy sami siebie zahypnotyzowali i dlatego patrzymy na siebie jako na coś odosobnionego od Absolutu; lecz to również nie jest odpowiedzią: jeżeli jesteśmy zahypnotyzowani, to przyczyną tego jest Absolut, o ile też nie przypuszczamy, że Absolut sam siebie zahypnotyzował, co znów byłoby śmiesznością. Również śmiesznem jest tłumaczenie, które głosi, że świat wszechświat, to tylko „marzenie” Absolutu.

Czyż Absolut może „marzyć”? Przypomina to inne wyjaśnienie, że jakoby świat zjawisk włączając w to i człowieka, to tylko „igraszka” i „jasełka” Abso- lutu. To tłumaczenie jest absurdem, gdyż porównywa Absolut do dziecka lub szukającego zabawy i rozrywki człowieka, nie mówiąc już o tem, ż*e podobna istota byłaby raczej szatanem niż Bogiem. Zdaniem innych wszechświat wogóle nie istnieję, a jest jedynie myślą Absolutu. Takie tłumaczenie również się nie nadaje, chociaż emanacja prawdopodobnie powstała skutkiem procesu, przypominającego w pewnym stopniu „myślenie”, jak my to rozumiemy, lecz każda dusza posiada pewien zmysł rzeczywistości, który nie pozwoli jej uważać swego istnienia, za „myśl” lub „marzenie”. To poczucie rzeczywistości własnego „Ja”, właściwe każdemu z nas – jest wywołane przez uczucie obecności

Ducha i jest odbiciem w naszym umyśle poczucia rzeczywistości duchowej „Jaźni”, będącej samowiedzą Absolutu. Obecność tej samowiedzy w każdym człowieku jest dowodem, że wszyscy pochodzimy z „Jaźni” Absolutu i nie jesteśmy obcy Bytowi rzeczywistemu. Wyobrażenie o igraszce Brahmy ze wszechświatem i o tem, jak to Brahma pochłania przedmioty swej zabawy, gdy ją skończy: to pozostałość dziecinnej mitologji, której nawet uczeni hindowie pozwolili zakorzenić się w umysłach pod wpływem czarodziejskich baśni swych przodków. Jest to nic innego, tylko inny rodzaj antropomorfizmu – dążność do przeobrażenią Boga w nadczłowieka. Musimy uważać, że „ułuda” pochodzi z niedoskonałego pojęcia o wewnętrznej istocie rzeczy i studjujący jogę pojmuje doskonale, iż liczne zjawiska, które dają się być całkiem rzeczywiste duszy zakutej w więzy niewiedzy, znajdują się pod wpływem złudzeń, nazw i form: zjawiska w rzeczy samej nie są tem, czem się być zdają.

Człowiek taki widzi, że wielu ludzi znajduje się pod wpływem autohypnozy i rozumie, co to znaczy wyzwolić się z tego świata omyłek i otrząsnąć się z tego wszystkiego. Prawie każdy z czytających ten rozdział w mniejszym lub w większym stopniu doznał tego przebudzenia; w przeciwnym wypadku nie interesował by się naszym wykładem. Lecz świadomość ułudy, poczucie, że gramy pewną rolę na scenie wszechświata, jeszcze nie tłumaczy i nie wskazuje przyczyn, jak się to przedstawiać musi Absolutowi. To nam jedynie może wyjaśnić, w jaki sposób powstają te inne zjawiska, lecz nie mówi, dlaczego powstają? Pytanie „w jaki sposób” dotyczy zagadnienia przejawił, a rozum wszechświata uznaje, że zagadnienie to wchodzi w zakres jego wiedzy. Pytanie „dlaczego?” zamiera w wiedzy Absolutu i wrota jego są dla rozumu zamknięte. My możemy rzeczywiście wiedzieć i wielu z nas wie – o istnieniu Absolutu nie tylko dlatego, że intelekt nasz uznaje to istnienie za konieczne, ale dlatego, że wyższe płaszczyzny naszego umysłu zgadzają się z tym faktem. Dusza, która osiągnęła należyty stopień udoskonalenia, znajduje w sobie to prawdziwe coś i wie, że ono jest wyższe od najwyższej fazy umysłowej. A Rozum Wszechświata (który może być przedmiotem badań adepta lub mistrza) spostrzega, że jest postawiony oko w oko z Absolutem i nie może wątpić o jego istnieniu. Lecz dusza może nie rozumieć pytania „dlaczego”? które dotyczy zakresu Ducha, jak również Rozum Wszechświata może nie rozumieć pytań „dlaczego”? dotyczących Absolutu.

Umysły wszystkich wieków starały się zbadać tajemnicę Absolutu i jego przejawów, i zwykle bezowocne były ich dążenia, by znaleść odpowiedź. Platon, filozof grecki, uważał, że Jedyne nie może istnieć w samotności i musi zawsze wydzielać z siebie dusze. Niektórzy myśliciele hinduscy twierdzili, że przyczyną wywoławczą przejawów jest miłość lub dążenie do samozaparcia, potrzeba towarzystwa i umiłowania czegoś. Takie i inne jeszcze przyczyny podawali myśliciele. Niektórzy nawet twierdzili, że Absolut robi ze siebie ofiarę, stając się wielością miast być jednością. Jeden z pisarzy hinduskich mówi, że Absolut zmusza swe istnienie do podziału, gdyż nie jest „zadowolony w swej samotności”. Ale kończąc te rozważanie nad zagadką „dlaczego”? zwracamy uwagę czytelnika, iż każde z podanych wyjaśnień opiera się na bezwiednem przypuszczeniu, jakoby Absolut miał podobieństwo do człowieka i działa podobnie jak człowiek za pomocą rozumowań. Oczywiście antropomorfizm (wyobrażenie Boga w cechach ludzkich) jest bardzo żywotny i wysuwa się nawet w filozofji, która roi, jakoby dawno z niego się wyzwoliła. Musimy przestrzec czytelnika, aby nie dał się pochwycić w tę pułapkę myślową. Chcąc tego niebezpieczeństwa uniknąć, powinien pamiętać, że wszystko t. zw. „przyczyny”, „objaśnienia” i „teorje” powstają dzięki temu, że Absolutowi bezwzględnemu, nieprzejawionemu przypisujemy właściwości, myśli, pobudki i działania właściwe czemuś względnemu, warunkowemu i przejawionemu. Odpowiedź na pytanie „dlaczego” może dać jedynie Absolut i odpowiedź taką uzyskamy wtedy, gdy osiągniemy świadomość duchową. Tymczasem bądźmy ludźmi i zgódźmy się, że „w naszym teraźniejszym stanie” – nie wiemy nic.

Lecz chociaż nie marny odpowiedzi na to pytanie „dlaczego”, rozporządzamy całym wszechświatem; możemy badać i szukać „w jaki sposób” wszystko powstaje. Każdy szczegół pracy wszechświata jest dostępny rozumowi człowieka. I rzeczywiście, szczegóły te znane są Rozumowi Wszechświata i tym, co umieją badać tę rozległą krainę do najdalszych granic. Każda dusza ludzka zawiera w sobie olbrzymią wiedzę rozumu wszechświata. Każdy rozum posiada całkowitą wiedzę

Wszechświata; podobnie jak kropla wody morskiej zawiera w swym roztworze wszystko to, co znajduje się w oceanie, a więc badanie oceanu sprowadza się do badania jednej tylko kropli. Adept może posiąść całkowitą wiedzę Rozumu Wszechświata, do czego dość, gdy zbada kroplę swojej substancji umysłowej, swojej niezaprzeczonej własności. I on również może wejść w styczność ze wszystkiemi drganiami lub falami myśli wielkiego rozumu; gdyż każda kropla jest w łączności z każdą inną kroplą i z całością. Wiedza nie może przyjść z zewnątrz, nie jest ona wytworem rozumu. Przychodzi z wewnątrz, jest tylko zdolnością pojmowania tego, co jest i co istnieje Wszelka wiedza znaną jest Rozumowi Wszechświata, jak również i tej jego kropli, która do nas należy; „nowa” uzyskana przez nas wiedza nie tworzy się, lecz zapożyczamy ją z tego, co już istnieje, a czego ujęcie zależy od naszej mocy świadomości, t. j. od stopnia naszego rozwoju. A więc, chociaż nawet najdoskonalsze dusze zmuszone są przyjmować „na wiarę” niektóre pojęcia, dotyczące Absolutu, mimo to mogą się one przekonać o jego istnieniu i poznać „w jaki sposób” działa mechanizm Wszechświata i nawet wziąć świadomy udział w jego pracy. Rozum może być wyzyskany dla celów przetworzenia materji przy pomocy energji i do wykonania takich działań, które przeciętnemu człowiekowi mogą się zdawać nadzwyczajnemi, a które w rzeczy samej wchodzą w zakres działania powszechnego prawa przyczynowości. I dusza doskonała może za pośrednictwem wiedzy podnieść się na stanowisko, na którem będzie niezależną od prawa przyczynowości, o ile ono działa na niższych płaszczyznach przejawów. Jogowie nie wymagają od swych uczniów, by ci przyjmowali wszystko na „słowo”, gdyż zagadki Wszechświata może rozwiązywać rozum, a wszelki krok da się sprawdzić przez zbadanie i doświadczenie. Istnieje „wiara” wiedząca i jogowie, którzy osiągnęli wyższy stopień rozwoju, posiadają taką wiarę.

Lecz strzeżcie się nauczyciela, który uważa za możliwe przy pomocy przejawu swego rozumu, przejawu swych myśli i wyrazu wyjaśnić przejawowi waszego rozumu tajemnice ostatecznych przyczyn, utajonych w Absolucie i znajdujących się poza obrębem przejawu i nabytej przy pomocy rozumu, wiedzy. Gdy was opanują ciężkie wątpliwości i trwoga duchowa, pod wpływem budzących się od czasu do czasu zagadnień owej wielkiej tajemnicy, uśmierzcie swój umysł i poddajcie go działaniu Ducha, a pozyskacie „spokój i pocieszenie” – ów spokój, który jest wyższy nad rozumienie.

Dusza – to centrum świadomości. Nazywamy ją tak w braku lepszego terminu. Zawiera ona w sobie iskrę bożą, którą ograniczają powłoki substancji umysłowej (różnych form i stopni), energji i materji. Nawet, gdy dusza opuszcza ciało wskutek śmierci fizycznej, nie wyzwala się z materji, gdyż posiada kilka przewodników czyli ciał materjalnych o subtelności różnego stopnia. Różne rodzaje substancji umysłowej posiadają wielce wysubtelnioną powłokę materjalną, która je do pewnego stopnia oddziela od Rozumu Wszechświata i wiąże ich „istotę” z Rozumem Wszechświata oraz z rozumami oddzielnych osobników. Można ją nazwać naszem „Ja” lub jak inni mówią „monadą duchową”, chociaż określenie to nic nie tłumaczy. Wchodzi ona do materji najgrubszego rodzaju i ztamtąd już toruje sobie drogę po szczeblach ewolucji do form wyższych, dopóki wreszcie, minąwszy różne stopnie ewolucji, nie połączy się znów z Absolutem; nie należy tego jednak rozumieć tak, jakoby z powrotem została wrzucona do kotła ze stopem, lecz że osiąga w ten sposób poznanie Absolutu i swej z nim jedności, fakt ostatni zostaje stwierdzony przez dusze, które osiągnęły najwyższy stopień ku zdobyciu jedności – Nirwany. Przed tern ostatecznem osiągnięciem istnieje stadjum, w którem dusza zda się być zahamowaną, co może czasami trwać miljony lat; w tym czasie dusza odrzuca natychmiastowe osiągnięcie Nirwany i powraca do działalności we wszechświecie, aby innym duszom pomóc wznieść się wzwyż. Przyczyna tego dążenia drogą przeistoczeń od grubej materji do stopnia najwyższej doskonałości jest znana, jak już mówiliśmy, jedynie Absolutowi. Lecz dusza wyraźnie może odczuć swój ruch postępowy po drodze i przyciąganie Absolutu, zarówno jak i pobudki boże, zmuszające nas wstępować krok za krokiem na stopnie dojścia. Stąd możemy wyprowadzić wniosek równie za pomocą intelektu, jako też wyższych stanów umysłowych, że to, co prowadzi duszę naszą wzwyż, jest „prawidłowe” i „dobre”, a to, co tamuje jej postęp – „nieprawidłowe” i „złe”. Na tej zasadzie układamy prawa zachowania się i etyki, chociaż etyka i pojęcie o postępowaniu „prawidłowem” i „nieprawidłowem” zarówno jak i „dobrem” i „złem” są względne, co zresztą tłumaczyliśmy w wykładzie o Dharmie. Każdy krok, co prowadzi do uznania jedności powszechnej, zawsze jest wyższy od leżącego niżej szczebla, na którym pojęcie to nie jest takie dokładne. Od tych pojęć zależy wszystko, co wiemy o postępowaniu prawidłowem i nieprawidłowem, o „dobrem” i „złem”.

W jaki sposób duch przenika do materji czyli w jaki sposób powstaje, jeżeli można tak powiedzieć, narodzenie duszy, tłumaczą nam dusze, które wstąpiły na wyższe płaszczyzny, gdzie mogą być świadkami wielu procesów wszechświatowych. Świadczą one, że dzieje się to pod wpływem działalności wroli Boskiej – która to działalność jest do pewnego stopnia pokrewna wyrazom silnej woli ze strony człowieka. Bóg „myśli” i objaw następuje. (W rzeczy samej niema tu myśli, jak my ją rozumiemy, ale nie mamy lepszego terminu dla i określenia tego zjawiska). Proszę nam wybaczyć, że zastosujemy przykłady z doświadczenia ludzkiego, przyczem nie zapominajcie, że zdaniem naszem niemożliwe jest porównanie jakiegokolwiek działania Absolutu z czynnością ludzką; pozwolimy więc sobie powiedzieć, że akt powstania centrum świadomości t. j. narodziny duszy, wejście duszy w otaczające go powłoki umysłowości energji i materji w istocie swej przypominają zapłodnienie i narodziny dziecka. Absolut można porównać z pierwiastkami ojcowsko-matczynemi, które złączyły się w jedność. Duch zaś to dziecko tych dwojga elementów.

A więc w tym wypadku dziecko musi posiadać cechy, własności, charakter rodziców. Duch musi być z Boga i być duszą duszy; powłoka zaś materji, energji i umysłowości tworzy ciało dziecka. Zarówno dusza jak i ciało dziecka muszą powstać i składać się z substancji, z której składali się jego rodzice, gdyż nie istnieje nic innego, z czego by to dziecko powstać mogło. Zupełnie dobrze mówi pisarz zachodni Caltropp: „My dzieci Boże zarówno ciałem jak i duszą powstajemy z substancji Bożej w zupełnej zgodzie z prawem pochodzenia z ojca i z matki. I rzeczywiście jesteśmy narodzeni, lecz nie stworzeni: Naprawdę, bezwarunkowo stanowimy jedną istotę z Bogiem i jesteśmy jego dzieci”. Podobnie jak dziecko bywa najpierw pogrążone w niższej formie materji, aby stopniowo wzrastać, zdobywać świadomość, samo wiedzę, dojrzałość, dopóki nie dorówna swemu ojcu w sile, postaci zewnętrznej i rozumie – tak i dziecię boże wprowadzone zostaje w niższą formę materji (która może być nazwana ciałem Bożem) i w miarę rozwoju przechodzi od niższej do wyższej formy, potem zaś idzie coraz wyżej i wyżej, póki nie dotrze do zawrotnych wyżyn myśli. Ostatecznie osiągnąwszy dojrzałość, dusza zbliża się do przybytku Ojca; wrota się przed nią otwierają i dusza wchodzi w nie, padając na łono Ojca, który na nią oczekuje.

Potem drzwi się zamykają i już nie widzimy, co się odbywa dalej. Dusza, co osiągnęła dojrzałość, czuje się bezpieczną na łonie Ojca; dosięga ona strzechy ojcowskiej po ciężkich latach błądzenia. Słowem powróciła do domu. Jako drugi przykład, którego treść będzie zrozumiałą dla bardziej wzniosłych duchowo z pośród naszych czytelników, może służyć obrazek następujący: jak słońce odbija się w oceanie każdej najdrobniejszej jego kropli oddzielnie, tak i Absolut (Bóg) odbija się w łonie Rozumu Wszechświata i w każdym osobniczym przejawie tego rozumu – w każdej duszy oddzielnej. Słońce, o ile się odbija w centrum kropli, zwanej duszą indywidualną, zowie się duszą, zowie się „duchem”.

Odbicie nie jest samym słońcem, lecz nie jest również złudzeniem czegoś nieistniejącego, gdyż słońce wydzieliło swą cząstkę, swą energję, swoje ciepło, swoje światło, swoją substancję. W ten sposób, jak ocean, podobnież i kropla wody z rzeczywistości ma udział w samopoczuciu istoty Absolutnej. Duch kropli jest rzeczywistością. Na tem polega cud i tajemnica, że chociaż słońce w kropli jest obecne, lecz jego samego – jego całości – tam niema, chyba pozornie. Człowiek, który widzi odbicie w kropli, widzi kształt i światło słońca, gdy w rzeczy samej słońce znajduje się na niebie, a więc jednocześnie słońce znajduje się w myśli i na niebie i odwrotnie. Gdyż jest jednocześnie na niebie i w kropli. Jest to paradoks boski, w którym się zawiera wyjaśnienie jedności w wielości i wielości w jedności; przyczem jedno i drugie jest rzeczywiste, pozornie odrębne, w istocie rzeczy zaś nieodrębne. I w ten sposób, słońce może znajdować się w mil jonach kropel i krople mogą odbijać miljony słońc. Chociaż każda kropla zawiera w sobie słońce – istnieje tylko jedno słońce, które trwa na niebie. Ten kto może zrozumieć tę zagadkę, rozumie stosunek ducha do Absolutu – wielości do jedności.

Niech więc każda kropla zrozumie, że w niej znajduje się Słońce Życia i niechaj zdoła dojść do realnego uznania jego przytomności.

źródło: Wykład XII pt „UMYSŁ I DUCH”  z książki  „DROGI DOJŚCIA JOGÓW INDYJSKICH” JOGI RAMA-CZARAKA, PRZEŁOŻYŁ A. LANGE, Warszawa 1923