Pratjahara

We filozofji indyjskiej znajdziesz pojęcie, nieznane systemom filozo­ficznym Europy. Jest to sutratma„, co, przełożone ze sanskrytu, oznacza dosłownie „duszę nitkowatą”. W dharanie dojdziesz do imaginacji wyraźniejszej, czem jest sutratma; tu wystarczy ci, gdy ją wyobrazisz sobie pod postacią owego kabla, który słuchawkę twego telefonu łączy z innemi stacjami zapomocą wetknięcia kółeczka w łącznik odpowiedni. Wtykając go raz w ten, raz w tamten, otworek, łączysz się naprzemian z różnemi stacjami telefonicznemi i odbierasz od nich wiadomości. Bardzo podobną jest funkcja twej sutratmy. Przytykasz ją jużto do nerwów ucha, aby sły­szeć, jużto do języka, aby smakować, jużto do skóry, aby czuć zimno lub dotyk. Przytykając, zwracasz uwagę na dany zmysł, odbierasz wrażenia od niego. Naczęściej jednak połączony jesteś ze wszystkimi zmysłami naraz, odbierasz równocześnie różne wrażenia i nie wiesz, na które z nich zwrócić uwagę. Wszystkie naraz stacje telefoniczne dzwonią i żądają połączenia; wybierasz zwykle tę, która dzwoni najnatarczywiej.

Otóż zadaniem twojem w pratjaharze jest zaprowadzić pewien ład w tem dzwonieniu; naprawić centralę telefoniczną o tyle, aby nie dzwoniły ci naraz różne stacje, lecz abyś mógł sam wybierać sobie tę, z którą chcesz się połączyć. Innemi słowy idzie o to, abyś nauczył się odbierać tylko te wrażenia, które odbierać zechcesz, a nie zwracać uwagi na inne. Ćwi­czeń najlepszych w tym kierunku dostarczy ci życie. Pewne z tych ćwiczeń odbywałeś nawet już dotychczas, a to mimo woli. Gdy szedłeś ulicą ludna z kimś drugim, zajęty z nim rozmową, zwracałeś uwagę tylko na to, co on mówi, a pomijałeś słowa innych przechodniów. Nie zauważyłeś nawet ich wyglądu; nie wiedziałeś, kto przechodził obok was, ani nie spostrzegłeś może ukłonu kogoś znajomego, chociaż oczy miałeś otwarte. Kiedyindziej znów stanąłeś przed wystawą sklepową, np. przed witryną księgarska, i zająłeś tak uwagę rycinami okładkowemi książek, że nie słyszałeś ani turkotu dorożek poza sobą, ani nawet pozdrowienia twego przyjaciela. Siedząc przy obiedzie wspólnym w rozmowie zajmującej, nie odczuwasz wcale smaku potraw jedzonych, nawet nie wiesz, co wogóle jadłeś. Na koncercie przysłuchujesz się z taką uwagą śpiewakowi, że nie widzisz nietylko sąsiadów obok siebie, ale nawet samego śpiewaka; zamieniasz się  „cały w słuch”, i to do tego stopnia, że przestałeś nawet czuć ból zęba, który przed chwilą dolegał ci nieznośnie.

Wszystko to były ćwiczenia przygodne, mimowolne, bo zwracałeś uwagę w kierunku najbardziej cię zajmującym w danej chwili. Teraz masz podjąć ćwiczenia świadome: wybierać nie tę stację telefoniczną, która dzwoni najgłośniej, ani też tę, od której spodziewasz się wieści najwięcej interesującej, lecz właśnie tę, która ci w danej chwili jest dość obojętna. Wybierzesz ją dlatego, aby ćwiczyć się w kierowaniu swej uwagi wolą własną. Oto np. czytając książkę niezwykle zajmującą, przerwij w połowie ustępu, który najbardziej przykuwa twą uwagę, a zwróć ją na formę czcio­nek, któremi książkę drukowano, lub na liczbę wierszy druku na jednej stronicy. Śledząc oczyma przebieg zdarzenia zajmującego, uświadom sobie nagle, jaka jest temperatura powietrza, lub też, w którem miejscu nogi obuwie najmniej (nie najwięcej) ci dolega. Słuchając koncertu, staraj się uświadomić sobie odcień zapachu perfum twej sąsiadki tak żywo, abyś na tę chwilę przestał słyszeć muzykę. Obfitość takich sposobności do ćwiczeń znajdziesz w każdej chwili życia i w każdych warunkach. Przykłady przy­toczone wystarczą ci do utworzenia sobie pojęcia, w jakim kierunku mają iść te ćwiczenia, i na czem polegają.

Celem ich jest, zdobyć nad zmysłami władzę do tego stopnia, aby odbierać wrażenia tylko od tego zmysłu, na który zwrócisz uwagę, z któ­rym tedy nawiążesz łączność przez sutratmę. Masz się nauczyć nawiązy­wania tej łączności z którym zechcesz zmysłem i podobnież przerywać tę łączność w każdej chwili gdy zechcesz, a nawiązać ją znowu z innym, który może nie podaje ci żadnego wrażenia wybitnego. W ten sposób uporządku­jesz stopniowo swoją centralę telefoniczną.

Wystrzegaj się jednak w tych ćwiczeniach jednostronności. Cel ich byłby chybiony, gdybyś przyzwyczaił się zawsze tylko na jeden zmysł zwra­cać uwagę, bo przez to mogłyby cię nieraz ominąć wrażenia bardzo cenne. Masz się nauczyć panowania nad twą centralą telefoniczną, i to nietylko o tyle, aby potrafić połączyć uwagę z którym zechcesz zmysłem. Masz nad tą centralą panować całą, a więc móc włączać nie zawsze tylko po jednej stacji, lecz także po dwie lub trzy naraz, a nawet wszystkie równocześnie. Wychodząc z domu np. postanów sobie: „teraz będę miał wszystkie zmysły otwarte; będę nietylko widział, słyszał i czuł wszystko, co się koło mnie dzieje na ulicy, lecz także będę to wszystko dokładnie pamiętał.” A wiesz już, że pamięta się tylko to, na co zwróci się uwagę świadomą. W sposób podobny ćwicz uwagę tylko na dwóch lub trzech zmysłach naraz; zwróć ją np. raz na wrażenia tylko słuchowe i dotykowe z wyłączeniem innych, drugi raz na wrażenia węchowe i wzrokowe.

Doszedłszy do pewnej wprawy w tem świadomem łączeniu sutratmy ze zmysłami i w jej odłączaniu według woli, przystąp do dalszego stopnia ćwiczeń w pratjaharze. Oto z wrażeń jednego zmysłu wybieraj tylko pewne grupy. Tu już opuścić musisz paralelę ze stacjami telefonicznemi, bo porów­nanie to byłoby za grube. Pijąc kawę — jeżeli ją pijasz – pomiń zupełnie jej smak, a zwróć uwagę wyłącznie na smak cukru w tej kawie. Przysłu­chując się grze na fortepianie, pomiń zupełnie melodję utworu, a zwróć wyłącznie uwagę na jego harmonizację, lub też, naodwrót, zajmij uwagę tylko melodją, a staraj się nie słyszeć akordów. Na koncercie orkiestralnym obierz sobie tylko jeden instrument, np. wiolenczelę, lub flet, i staraj się nie słyszeć innych, chociaż grają o wiele głośniej. Patrząc na malowidła, usiłuj widzieć osobno linje bez barw i cieni, potem osobno plamy barwne bez linij, a wreszcie sam światłocień z pominięciem barw i konturów. Zna­lazłszy się w tłumie ludzi rozmawiających, obierz sobie jedną lub dwie osoby i zwróć uwagę wyłączną na to, co one mówią, starając się nie sły­szeć niczyich słów zresztą. Cel takich ćwiczeń jest ten, abyś umiał wra­żenia słabsze zauważyć pomimo nawału wrażeń silniejszych. I nie-tylko zauważyć je, lecz nadto śledzić je dalej. Idzie o to, abyś rozwinął w sobie zdolność wyławiania wrażeń subtelnych z powodzi wrażeń grubych, uderzających silnie o twe narządy zmysłowe. Przez to dojdziesz nietylko do wysubtelnienia i zaostrzenia zmysłów fizycznych, lecz nadto otworzysz sobie drogę do odbierania takich wrażeń, na jakie niema zmysłów w ciele fizycznem.

Albo już na tym stopniu, albo nieco później, zauważysz takie zaostrze­nie zmysłów. Pisk nietoperza zawiera tony tak wysokie, że wielu ludzi nie słyszy ich wcale. Może i ty nie słyszałeś ich dotychczas; teraz jednak zaczniesz je słyszeć. Światło słoneczne, załamane w pryzmacie szklanym, rozszczepia się na wiązkę promieni barwnych, od czerwonego przez żółty, zielony i niebieski do fiołkowego. Poza czerwonym i fiołkowym jest dla oka ludzkiego ciemno. Ty jednak zdołasz spostrzec na tych końcach ciem­nych jeszcze dalsze światła barwne, innym ludziom niewidzialne. Spostrzeżesz t. zw. promienie podczerwone i pozafjołkowe. Pierwsze będą koloru czarno-fioletowego, drugie goląbkowo-szarego.

Oprócz tego zauważysz i inne zjawiska wzrokowe, większości ludzi niedostępne. Spostrzeżesz np., że bieguny magnesu stalowego lub elektro­magnesu żelaznego wysyłają promienie barwne. Na biegunie północnym ujrzysz światło niebieskie, na południowym pomarańczowe. Ciało ludzkie, zwłaszcza głowa i ręce, ukaże ci się również otoczone poświatą promienna. Z palców, oczu i ust wytryskają całe snopy promieni. Zauważysz podobnież, że świecą rośliny, a nad kwiatami zobaczysz cale opary mgieł barwnych. Przy ćwiczeniach dharany dojdziesz do dalszego rozwoju twych zmysłów, już nie fizycznych, ale eterycznych i astralnych, i będziesz spostrzegał rzeczy coraz cudowniejsze. Ponadto powiększy się sprawność twych innych zmysłów; np. zdołasz poznać w ciemności dotykiem żelazo, nawet przykryte tkaniną, i odróżnić je dotykiem od innych metali. Słuchem zdołasz rozróżniać dźwięki, dla innych nieistniejące. Węch zaostrzysz do tego stopnia, że odróżnisz nim kamień od metalu lub drzewa, wodę oso-loną od słodzonej i t. p.

Pomocne ci w tem będą ćwiczenia właśnie opisane. Ponadto jednak czekają cię i ćwiczenia dalsze, może jeszcze ważniejsze od dotychczaso­wych, idzie bowiem o wyłączanie wszystkich naraz zmysłów fizycznych. Pomostem do tego jest zajmowanie uwagi jakimś przedmiotem umysło­wym, np. wspomnieniami zdarzeń dawniej przeżytych. Obojętne tu będzie, czy weźmiesz pod uwagę jakiś wypadek, który zdarzył się przed godziną, czy też taki, który miał miejsce przed laty. Staw go sobie przed oczy tak żywo, zajmij nim uwagę tak wyłącznie, abyś wówczas nic nie widział, nie słyszał i nie czuł.

Do takich ćwiczeń nie chroń się oczywiście w twój kącik samotnj gdzie masz spokój, ciszę i półcień, lecz właśnie wybieraj dzień jasny, oto­czenie niespokojne i hałaśliwe. Spróbuj również w takich warunkach, naj­bardziej niekorzystnych, czytać coś z uwagą jak największą. Nie wybieraj jednak tematów interesujących cię osobiście, gdyż takie przykułyby twą uwagę nawet bez wysiłku woli z twej strony; lecz bierz właśnie tematy, które cię wcale nie zajmują, a wymagają wytężenia uwagi, aby je zrozu­mieć. Ćwiczenie to możesz połączyć z poprzedniemi, przerywając czytanie dla spostrzeżenia, czy niebo jest zachmurzone, lub dla zauważenia koloru włosów osoby, stojącej przed tobą. Czyń to jednak wtedy, kiedy ty chcesz, a nie np. wtedy, gdy właśnie jakiś człowiek zajmie miejsce przed tobą i ten jego ruch dojdzie mimowoli do twej świadomości. Wy­strzegać się bowiem musisz wszelkich wrażeń podświadomych.

Ćwiczenia tego rodzaju możesz mnożyć w nieskończoność, urozmaica­jąc je własną pomysłowością. Nie uważaj ich jednak za jakieś ćwiczenia teoretyczne, pozbawione wyników bezpośrednich. Jest to przygotowanie ściśle praktyczne i realne, a zobaczysz na stopniach wyższych, jak jest doniosłe i niezbędne. Jeżeli na nich masz zdołać myśleć bez mózgu, to ten mózg musi być przedtem uciszony najzupełniej; nie śmie ci nigdy przerywać tego myślenia czystego swemi drganiami ciężkiemi i powolnemi. Musi zamilknąć na ten czas i nie poważyć się na przerwanie milczenia pod żadnym warunkiem, dopóki ty sam tego nie zechcesz. A „ty”, to nie jest twe ciało, ani twój mózg, lecz twoja jaźń wyższa.

źródło: fragment z rozdziału – Pratjahara (Władanie uwagą.) autor  J.A. S. “Droga w światy nadzmyslowe” 1936 wydanie II