Jasnowidzenie skutkiem autosuggestyi.
Autohypnoza magnetyczna. – Niewypowiedziane
rozkazy. – Przenoszenie woli. – Nakłonienie do
zbrodni w słanie hypnotycznym. – wdzenie wewnętrzne.
– Ćwiczenia celem osiągnięcia snu
magnetycznego. – Środki szczepów arabskich. –
Usypiające śpiewy indyjskich i afrykańskich derwiszów.
– Metoda angielska i amerykańska. –
Kreski magnetyczne. Wyjaśnienie działania,
młynów modlitewnych wschodnich narodów. – Roztropność psychiczna.
Autohipnoza magnetyczna i widzenie wewnętrzne.
Wybitni lekarze zwracaję się w ostatnich czasach ostro przeciw posługiwaniu się sug-gestya zapomoca działania z zewnętrz – i przyznać należy, że po większej części maja racyę. Ktokolwiek uważnie przeczytał dzieła: »Potęga hypnotyzmu« i »Potęga suggestyi«, opracowane przez drą J. D., nakładem wydawnictwa »Kultura i Sztuka«,które czytelnik niniejszej książki koniecznie przeczytać winien celem należytego zrozumienia naszej materyi, zrozumie z łatwością, że wskutek częstego zastosowania suggestyi hypnoty-zer może zdobyć sobie taki wpływ na swoje stałe medyum, iż poddaje je swojej woli tak silnie, iż z trudem można je od niej wyzwolić.
A jeśli – co się przecie łatwo zdarzyć może – hypnotyzer jest człowiekiem przewrotnym i wpływ jego jest zgubny, bezwolne medyum wyzyskiwane duchowo i fizycznie dopuszcza się wykroczeń przeciw ustawom wskutek rozkazów niepisanych i niewypowiedzianych i nawet bronić się nie może, że działało pod nieodpornym przymusem, choćby z tego powodu, że i obrony tej hypnotyzer potrafi mu wzbronić.
Przykład takiej bezwzględnej a zgubnej w skutkach hypnozy mamy w rozgłośnym dramacie o Trilby i Svengalim, w którym autor pragnie ustawodawcę nakłonić do ustanowienia ochrony przed podobnymi zbrodniarzami.
Ustawa nie zajęła się jednak dotąd tę sprawą, chociaż kryminaliści codzień prawie spotykają się ze zbrodniami, dokonanemi w hypnozie.
Jeśli dodamy do tego, że zbyt częste pozostawanie pod wpływem obcej suggestyi paraliżuje z reguły własne wolę w sposób i d!a fizycznego zdrowia szkodliwy z powodu nadmiernego podniecania nerwów, pojmiemy, dlaczego lekarze protestuję przeciwko nadużywaniu obcej suggestyi i dlaczego dążę do ustawowego zmonopolizowania jej dla siebie.
Użyta przez uczciwych i rozumnych ludzi, działać może hypnoza jako środek leczniczy nader dodatnio, zbawiennie, ale w ręku zbrodniarza staje się bronię najniebezpieczniejszą ze znanych nam.
Wszystko to skłania nas do podania w ni-niejszem dziełku,-poświęconem w pierwszym rzędzie wyjaśnieniu zagadkowych na pozór stanów i możności osobistego doświadczania,- sposobów autosuggestyi, t. j. sztuki wprawienia się w stan hypnotyczny bez żadnej siły z zewnętrz (obcej}. Autohypnoza powoduje również zdolność do jasnowidzenia zapomoca snów prawdziwych, z rzeczywistościę zgodnych. Stan taki nazywamy »wewnętrznem wid zeń i e m«.
Stan wywołany autohypnozę jest bezwarunkowo nieszkodliwy. Nie narusza zdrowia, gdyż z chwilę zbytniego natężenia, przerastającego wytrzymałość naszych muskułów czy nerwów ustaje autohypnoza mechanicznie, sama przez się. l oto główna przyczyna jej nie-szkodliwości, ale zarazem powód, dlaczego eksperymenty dokonane w autohypnozie tak często nie udają się. Brak bowiem owej potężnej, wszelkie przeszkody niweczącej woli w chwili, gdy własna jest zbyt chwiejne lub poczyna słabnęć.
Ćwiczenia celem osiągnięcia snu magnetycznego.
Nieodzownym warunkiem celem osiągnięcia praktycznych rezultatów jest odgraniczenie się od wszelkich wpływów zewnętrznych, możliwie ścisła koncentracya sił duchowych. W niej mieści się cała tajemnica przystosowania się magnetycznego zapomocę własnych sił dla celów jasnowidzenia.
Z jakim trudem połęczone jest osiągnięcie zupełnego spokoju i bezwarunkowej równowagi, niechaj zaświadczy ten oto prosty przykład:
Trzymajmy w promieniu słonecznym rękę wycięgniętę przez jakie dwie minuty nie po-ruszajęc końcami palców. Przypatrujęc się dokładnie cieniowi ramienia z łatwościę skontrolujemy najlżejsze choćby drgnienie palców i zrozumiemy jakiego przezwyciężenia wymaga uzyskanie zupełnego spokoju, pozbawionego wszelkiego ruchu.
Cyganie węgierscy, jakoleż niektóre plemiona arabskie wprawiaję się w sen magnetyczny zapomocę dużych muszli, które przez dłuższy czas przykładaj? do ucha. Huczęcy i szumięcy w nich głos wywołuje monotonię znużenie umysłu, które przemienia się w dalszym cięgu w sen magnetyczny, w czasie którego – jak wiadomo – jasnowidzenie nie jest rzadkością.
Indyanie i niektóre ludy w Mandżuryi posługuję się do tych samych celów bębnami
O monotonnych dźwiękach lub też maszyn
kami, przy których nucę monotonnie modlitwy.
Próby dokonane zapomocę gramofonów przy reprodukowaniu tak zwanych sennych pieśni indyjskich czy afrykańskich derwiszów dowiodły, że ucho Europejczyka jest tak samo wrażliwe na monotonię i somnolencyę (działanie powodujące senność) jak u Azyaty.
W Anglii i Ameryce wywołuje się sen magnetyczny przez znużenie wzroku, jest to metoda najwłaściwsza już dla swej prostoty
I dlatego podajemy je w dalszym cięgu.
Ostatecznie można każdy zmysł przez odpowiednie środki tak znużyć, że sen magnetyczny następi. Stan, spowodowany narkozą nie jest też niczem innem, jak wywołany znużeniem zmysłu powonienia swego rodzaju sen magnetyczny. Zmysł dotyku znieczula hypnotyzer zapomocę pocięgnięć magnetycznych 4.
W podobny sposób można przy zastosowaniu odpowiednich środków przez znużenie i znieczulenie każdego z naszych zmysłów spowodować sen hypnotyczny, a w nim jasnowidzenie.
Następujące sposoby najprościej odpowia-daję naszemu celowi:
Próba pierwsza.
Należy usięść w wygodnym fotelu, oprzeć się w tył, przyczem należy koniecznie zrzucić wszelkie uciskajace części odzieży, jak zbyt wysokie kołnierzyki, sznurówki, ciasne obuwie i t. p. Winno się również usunąć wszelkie przedmioty z otoczenia, mogące rozprószyć uwagę, jak głośne zegary, przyćmić zbyt jaskrawe światło, a fotel odwrócić od światła. Najlepiej zamknąć się w pokoju, do którego nie dochodzi zgiełk ulicy. Temperatura nor-
|
malna, 16 do 18° C najlepiej odpowiada naszej próbie. Jednem słowem należy się możliwie odgraniczyć od zewnętrznych wpływów i zapobiedz obcym przeszkodom. Tylko w tych warunkach udaje się eksperyment.
Najdrobniejsza niewygoda, ból czy przeszkoda unicestwiają bezwzględnie jego rezultat.
Po tych przedwstępnych przygotowaniach należy się umieścić w możliwie wygodnej po-zycyi w fotelu i przechylić się w tył. Nóg nic wolno założyć, lecz trzymać je swobodnie obok siebie, a ręce najlepiej dłońmi oprzeć spokojnie na kolanach.
Spokój, bezwzględny spokój winien opanować umysł eksperymentującego.
Dalsza próba.
Skoro cały organizm opanowany został przez owe senne uczucie zupełnej ciszy, należy wybrać sobie jakiś przedmiot w wygodnej odległości i wpatrzeć się weń z całe uwagę, niejako wssać się weń oczyma.
Po trzech lub czterech minutach należy próbę przerwać. Będź co bądź opisany tu tak prosty eksperyment nie jest taki łatwy w przeprowadzeniu. Najważniejszym czynnikiem i kardynalnym warunkiem jest zupełny spokój i bezwarunkowe nieporuszanie się.
Już przy tej próbie niejeden dozna nieraz po pierwszej chwili uczucia zupełnego wyczerpania, zmęczenia, wynikającego z bezruchu. Stan ten jest zwiastunem snu magnetycznego, o którym chcemy poniżej obszerniej pomówić.
Próba trzecia.
Z białego kartonu sporzędza się tarczę długości mniejwięcej 10 cm., zaznacza się na niej koło, którego powierzchnię zamazuje się atramentem lub tuszem pozostawiając w samym środku nieznaczny biały punkt1).
Karton ten zawiesza się w wygodnej odległości i wbija się wzrok w owo niezama-zane centrum silnie, jak powyżej (przy drugiej próbie). W pierwszej chwili doznaje się pewnego podniecenia, które znika jednak po krótkiej chwili.
Organizm opanowuje wkrótce głęboki spokój, nierzadko przygnębienie.
Biały punkt w centrum koła poczyna powoli zanikać, to znów poruszać się, zmieniać, wirować, zlewać się z czarnem polem powierzchni kołowej.
Po chwili zdaje się, że całe koło czarne
*) Patrz: Dr. R. E. Kirchner „Mój system tajemny” Nakładem wydawnictwa „Kultura i Sztuka”, Kor. 3 – (przyp. tłum.).
promieniuje lśniacem światłem i niejako unosi się w jasnym blasku z powierzchni kartonu.
Pod powiekę doznaje się wrażenia piasku. Coś zmusza je do mrużenia, do chwiania się. Tej sile nie wolno jednak pod żadnym warunkiem uledz, gdyż cały dotychczasowy wysiłek idzie na marne. Jeśli temu pragnieniu nie można się oprzeć, należy dla wzmocnienia nerwów ściągnąć na sekundę brwi. To chwilowo pomaga.
Teraz zajść mogę dwa wypadki. Albo uiega się wysiłkom psychicznym i popada się w sen magnetyczny, lub też oczy zachodzę Izami, tak że się je przetrzeć musi, by niódz widzieć.
Najdrobniejszy jednak ruch w niwecz obraca wszelkie dotychczasowe mozoły. W tym wypadku najrozsędniej całe sprawę przerwać i odłożyć je do dnia, w którym nerwy należycie wzmocnione zostanę.
Ci jednak, którzy popadli w sen magnetyczny doznaję natychmiast objawień telepatycznych – w postaci snów i spostrzeżeń na daleka odległość.
Jasnowidzenie zapomocą kryształów. – Zjawiska telepatyczne w śnie magnetycznym. – Środki pomocnicze w wywołaniu snu. – Krzywizna kuli. – Niedokładne zjawiska. – Spostrzeżenią. – Centrum kartonu. – Refleks. – Bezpośrednie działanie. – Zdolność przeczekania. – Świat zewnętrzny. Wizye w krysztale. Wspomnienia i fantazya. – Dotknięcie zimnych dłoni. – Szept. – Sen pełen mar. – Współpraca tysiąca dusz.
Po dotychczasowych opisach wstępnych chcemy pomówić o wywołaniu »cudów« jasnowidzenia w nas samych.
Celem szybkiego wywołania w śnie magnetycznym objawów telepatycznych najlepiej posługiwać się t. zvv. hypnotycznę kulę kryształowe, gdyż z jej pomoce opisane powyżej stany duchowe zachodzę o wiele szybciej, a prawie zawsze doznaje się jasnowidzeń.
Nie znaczy to bynajmniej, by poprzednio opisana metoda była bezskuteczne. Doświadczenie uczy jednak, że dla początkującego najprostsze sprawy wydaję się bardzo tru-dnemi, przeto pragniemy zalecić mu środek nieomylny, zastępujęcy w całej pełni brak wyrobienia praktycznego. Rzecz jasna, że w dalszem stadyum, w miarę nabytego doświadczenia wszelkie środki pomocnicze będg niepotrzebne.
A zatem do wywołania fenomenów jasnowidzenia w śnie magnetycznym użyć należy kuli kryształowej Braidisma zwanej. Można je w tym celu dać sporządzić w szlifiarni, lub sprowadzić1). Jest to pełna kula szklana, po jednej stronie oszlifowana, ścięta, umieszczona na czarnej podstawie. Musi ona być centralna, w przeciwnym razie obrazy będą niedokładne, przepołowione. Od wielkości oszlifowanej strony (kaloty) zależy też wielkość objawionych w śnie postaci.
Przy użyciu owej kuli kryształowej, – zwanej też zwierciadłem kryształowem, gdyż wszelkie zjawiska odbijają się w jej zwierciadlanej części, – postępuje się najskuteczniej w następujący sposób:
Kulę umieszcza się przed sobą na czarnej chustce, ustawia się ja na czarnej podstawie i wpatruje się bacznie w środkowy jej punkt, całkiem jak przy powyżej opisanych próbach w centralny punkt kartonu. Światło winno padać z poza pleców eksperymentującego i wytworzyć jasny refleks, który da się wzmocnić lub osłabić, jednem słowem regulować przez odpowiednie obroty i posunięcia.
Bezpośredni skutek tego postępowania następuje bardzo szybko i w zupełności podobny jest do stanu snu magnetycznego.
U niektórych osób trwa jednak 15 do 20-tu minut, zanim skutek objawia się w całej pełni. Możliwy też zupełny brak jakiegoś znaczniejszego skutku zwłaszcza u ludzi, którzy nie umieją skupić swoich myśli. Tym należy zalecić cierpliwe powtórzenie podanych tu prób. Należy tu podkreślić, iż cierpliwość jest w całem tem postępowaniu kardynalna, podstawowa cnota. Co jednemu udaje się natychmiast, inny osiągnie dopiero po dziesięciu, trzydziestu, nieraz po stu próbach. Rozwiązłe życie, nadużywanie alkoholu jest bardzo szkodliwe dla naszych eksperymentów. Alkoholicy sę bowiem tak przyzwyczajeni do podniet, że znieczuleni są na takie drobne i nieznaczne podniecenia, jakie wywiera na system nerwowy kula kryształowa.
Jeśli się ma zdolność do cierpliwego przeczekania i wytrwale wpatruje się w zwierciadlany bok kuli, tworzą się w niej, pod warunkiem nie mrużenia powiek, grupy jasnych i ciemnych punktów. Omdlewające znużenie ogarnia próbującego, wzrok jego staje się mętny, przedmioty świata zewnętrznego zdają się obramowane konturami, wszystko lśni ja-kiemś jaskrawo żółtem lub fioletowem światłem, a puls w oczekiwaniu objawienia bije szybciej niźli zwykle.
Nagle zjawiają się w krysztale drobne wizye i niknę, zanim je wzrok zdołał uchwycić. Najdziwaczniejsze postacie i twarze zjawiają się niby w mgle, wspomnienia i obrazy fantazyjne zarysowuję się coraz dokładniej z pierwotnego chaosu. Chwilami ma się wrażenie dotyku zimnej, lodowatej ręki, niekiedy jakiejś stojącej poza nami postaci, słyszy się szept nieznanych potęg.
Wkońcu pogrąża się eksperymentujący w ciężki sen – bogaty w śnienia i mary, z którego budzi się po kilku chwilach pokrzepiony na siłach. W śnie tym nerwy jego są nadzwyczajnie podniecone i u predestynowanych osobników następuję w nim bezwarunkowo objawienia jasnowidzęce.
Jakie osobniki sę predestynowane, jest dotęd zagadkę. Każdy sam wie o tem najlepiej lub po kilku próbach zbada swoje w tym kierunku zdolności.
Rezultaty ich są w każdym razie bardzo ciekawe i doniosłego znaczenia dla rozwoju wiedzy, jedynie praca tysięca dusz, których wysiłki dały dodatnie rezultaty, może doprowadzić do niezwykłych wyników i mieć ogólne znaczenie dla rozwoju wiedzy i telepatyi.
Jasnowidzenie przez obcowanie z duchami zmarłych.
Szczególny ustrój psychiczny. – Zjawiska świetlane tu śnie. –Sny na jawie. – Wpływ obcy. Fenomeny naturalne. Zgłaszanie się zmarłych. – Głośne wypadki w najrozmaitszych czasach. – Świadectwa nie ulegające wątpliwości. –Teorya prostego zaprzeczenia, jej bezwartościo-wość. – – Studya psychiczne. – – Rysmuanie fenomenów. – Sztuczne usypianie.
Jest powszechnie znanem, że fenomeny jasnowidzenia nie występują o każdym czasie i wszędzie, lecz ściśle więżę się z pewnymi osobnikami i zależne są od ich specyalnego ustroju psychicznego.
Sę jednakowoż szczególne sytuacye uderzające niezwyczajnościę treści a poświadczane przez najrozmaitsze osobistości we wszystkich czasach i w najróżnorodniejszych stronach świata.
Mamy na myśli: zjawianie się nieboszczyków.
Każda prawie rodzina może coś o tem opowiedzieć. Prawie zawsze stereotypowo. Oto siedzi się swobodnie w rodzinnem kole, gdy nagle bez bliższej przyczyny przychodzi komuś z członków rodziny na myśl jakiś krewny lub przyjaciel. Albo też w nocy zjawia się on nagle, widzi się dokładnie jego świetlane postać.
Stęd owe opowiadania, bajania o duchach. A przecież nic to innego, jeno żywe, upla-
stycznione myśli własne, obrazy własnej psyche, wywołane jakimś zewnętrznym wpływem, nagłym, często nieskontrolowanym.
Są to tak znane powszechnie sny na jawie.
Często dzieje się jednak, że owe osoby zjawiające się nam w śnie czy na jawie były w tej właśnie chwili w groźnem niebezpieczeństwie lub w czasie tym zmarły.
Są to fenomeny naturalne. Trudno o nich pouczać, pragniemy jednak ułatwić ich należyte zrozumienie, właściwe obserwowanie przedewszystkiem.
Wypadki takie zdarzają się nierzadko, w literaturze spotykamy się z nimi często.
Kamil Flammarion opowiada w słynnem swem dziele p. t. »Niewiadome«: »Między mną a ojcem moim panował stosunek tak ścisły i serdeczny, jak się to rzadko w innych rodzinach spotyka.
Pewnego dnia wróciłem znużony trudami zajęć późnym wieczorem do domu i udałem się zaraz na spoczynek. Usnąłem tak twardo, że nie słyszałem nawet kroków żony mej, gdy weszła do pokoju. Nagle – około drugiej po północy – usłyszałem jakiś głuchy huk, a w nieledwie sekundę ujrzałem ojca mego spadającego ze schodów. Zerwałem się gwałtownie, by go zatrzymać – w rzeczywistości wypadłem z wielkim trzaskiem
z łóżka. Gdy się żona przebudziła, opowiedziałem jej mój sen. Uspokoiło ja to i po chwili usnęła. Ja jednak nie mogłem już oka zmrużyć. Gnębiła mię myśl, jak się też ojciec mój miewa. To też skoro świt pospieszyłem na pocztę, by się w drodze telegraficznej dowiedzieć o jego zdrowiu. Otrzymałem odwrotna odpowiedź, że wczorajszej nocy upadł nieszczęśliwie i zdrowie jego skutkiem tego poważnie ucierpiało. Wybrałem się czemprę-dzej do niego i miałem to szczęście, że go zastałem jeszcze przy życiu. I odtąd prześladowała mię myśl, w jaki też cudowny sposób mogłem owej fatalnej nocy widzieć nieszczęście mego ojca« 1).
Aleksander Dumas opowiada w swoich »Pamięlnikach« (Mes memoires Paris 1851) również o objawieniu o śmierci ojca na drodze telepatycznej.
»Około godziny 6-mej wieczorem ułożyła mię kuzynka moja Marya do snu. Usnąłem też wkrótce owym pięknym snem, którego Bóg użyczył dzieciom niby rosy roślinom.
ł) Wypadkami podobnymi bardzo żywo zajmują się najwybitniejsi pisarze, jak Edgar Allan Po e, Artur Schnitzler, a nadzwyczaj oryginalnie usiłuje je wytłumaczyć Strindberg w swojej „Księdze niebieskiej” (część L) przyczem poświęca telepaty! i kwestyi nieznanych zmysłów u człowieka genialne uwagi (przyp. tłum.).
Około północy obudziło mię jakieś silne uderzenie o drzwi. W świetle płonącej lampki na stole ujrzałem moje przerażone kuzynkę nie mogęca ze strachu przemówić ani słowa. Nikt nie mógł w drzwi ie wewnętrzne pukać, gdyż zewnętrzne podwójne były na klucz zamknięte. Ja, który dzisiaj pisząc te słowa doznaję dreszczów trwogi, wówczas nie doznałem żadnego wzruszenia. Spokojnie podniosłem się z łóżeczka i zwróciłem się ku drzwiom. – Dokąd idziesz? zawołała drżącym głosem kuzynka. – Chcę otworzyć drzwi papie, oio słoi iu, nie może wejść. Kuzynka porwała rnie jednak i przemoce zaniosła do łóżeczka. 5roniłem się ze wszech sił i wołałem głośno: pa – – ojcze – pa adieu! Jakiś błogi powiew przeszedł po mojej twarzy, łzy gwałtownie wydarły się z oczu i płaczęc usnąłem. Obudzono mię wcześniej, niż zwykle. Ojciec mój zmarł w nocy w chwili, w której słyszeliśmy owe gwatiowne stuknięcie w drzwi. Powiedziano mi jedynie: biedne dziecko, twój ojciec, który cię tak kochał, nie żyje. Nie mogę dzisiaj sobie przypomnieć, kto mi zakomunikował najdotkliwsze nieszczęście w mojem
*) Dr. Lapponi, przyboczny lekarz papieża Leona i Piusa X. „Hypnotyzm i spirytyzm”. Nakładem wydawnictwa „Kultura i Sztuka” Kor. 2’80. fprzyp. tłum.].
O podobnych wypadkach donosi też międzynarodowe towarzystwo nauk psychologicznych po dokładnem zbadaniu faktów i przesłuchaniu uczestników.
Zdaje z nich sprawę w czasopiśmie nie-mieckiem »Uber Land und Meer« (zeszyt VIII. r. 1906) doktor I. Nistellgo:
»Dnia 9. września 1646 r. został generał R. ciężko i niebezpiecznie zraniony przy obieganiu Moolian Cw Indyach). Będac pewny, że musi uledz otrzymanym ranom – uprosił jednego z towarzyszy broni, by mu zdjął pierścień z palca i wręczył go żonie, mieszkającej podówczas w Ferozepore, miejscowości odległej od pola bitwy o jakie 150 mil.
W nocy 9. września r. 1648, – opowiada generałowa R. – gdy leżałam już w łóżku drzemiąc na poły, ujrzałam nagle męża mego ciężko rannego i słyszałam z cała dokładnością, jak się zwrócił do pewnego oficera z prośba, by mu zdjął pierścień z palca i odesłał go mnie. Cały dzień następny gnębił mię ien widok i głos mego męża. W parę dni później dowiedziałam się, że maż mój w isio-cie zoslał ciężko zraniony w Mooltan. Wyleczył się jednak szczęśliwie i wrócił do mnie. Pułkownik L., który był obecny przy przenoszeniu mego męża z pola bitwy potwierdził mi, że maż mój w samej rzeczy prosił go o przysługę co do przesłania mi pierścienia i to właśnie w tym samym czasie, w którym cała tę scenę widziałam na jawie w odległem o 150 mil Ferozepore«.
Niejaki R. Foyer w swoich opowiada następujące bardzo zajmujące zdarzenie:
»W jesieni roku 1879 zdarzył mi się dziwny wypadek. W nieobecności mego brata, który wyjechał jakie 3 lub 4 dni przedtem, usłyszałem około 6-tej godziny popołudniu głos wołający dokładnie moje nazwisko. Był to głos mego brata, tak łudząco do niego podobny, że przeszukałem natychmiast za nim dom cały. Nie znalazłszy go, przypisałem cała historyę wybujałości fantazyi, tembardziej, iż wiedziałem, że miejsce pobytu mego brata odległe jest o jakie 40 mil od mego i nie interesowałem się więcej tę sprawa.
Gdy w kilka dni potem brat mój wrócił z podróży opowiedział mi, że cudem uszedł nieszczęśliwemu wypadkowi. Przy wyjściu z wagonu potknął się bowiem i upadł jak długi. Skończyło się szczęśliwym trafem tylko na potłuczeniu. Najdziwniejsze jednak, – dodał – że upadając zawołałem na cały głos twoje imię. – Przypomniałem sobie moje zdarzenie i skonstatowałem w dalszej rozmowie, że było ono zgodne co do dnia i chwili wypadku mego brata«.
Jak widzimy oba powyższe wypadki klasyczne niejako dały po dokładnem zbadaniu rezultat nadzwyczajny.
Nie ulega też kwestyi, że pewne niezwyczajne, przemocne przeżycia, jakich się doznaje w chwilach gwałtownych wstrząsów duchowych, jak n. p. w niebezpieczeństwie życia, nagłej śmierci, maję moc wydzielania objawów telepatycznych, jak opisany w rozdziale poprzednim sen magnetyczny zapomoca auto-hypnozy.
Towarzystwo nauk psychologicznych w Londynie podaje w rocznikach swoich tysiące podobnych wypadków.
źródło: Dr. RAJNHARD KARMA „JASNOWIDZENIE” Z LICZNEMI DOŚWIADCZENIAMI PRZEŁOŻYŁ M. BORUŃ